Bajka o dobrej współpracy, czyli jak udanie łączyć w projektowaniu tradycję ze współczesnością – podsumowanie panelu dyskusyjnego

Ewa Gołębiowska

 

Podczas panelu „Bajka o dobrej współpracy, czyli jak udanie łączyć w projektowaniu tradycję ze współczesnością” na pierwszy plan wybijały się tematy otwartości kultury ludowej, granic w jej wykorzystaniu, ochrony zasobów oraz samej postaci twórcy ludowego.

Wśród panelistek znalazły się: Ivana Tinesová (Ústredie ľudovej umeleckej výroby – ÚĽUV, Słowacja), Marta Wróbel (firma Folkstar), Anna Staniszewska (Stowarzyszenie Twórców Ludowych), Anna Kotowicz-Puszkarewicz (Studio Projektowe AZE design). Rozmowę moderowała Ewa Gołębiowska (Zamek Cieszyn). Nim przedstawimy najważniejsze wątki z debaty warto przybliżyć sylwetki dyskutantek i poświęcić kilka słów organizacjom, które reprezentują:
Anna Staniszewska – ceniona twórczyni ludowa z Łowicza specjalizująca się w haftach. Od kilkunastu lat pełni również funkcję sekretarza w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Blisko współpracuje nie tylko z ludowymi artystami, ale również szkołami, muzeami czy firmami pomagającymi chronić oraz promować sztukę ludową. Zaangażowanie i świadomość specyfiki ludowej kultury czynią z niej strażnika tradycji, gdyż jak sama powtarza: „twórca ludowy nie może przekraczać jego granic i synkretyzować tego, co swoje, z tym co cudze”. „Swojego się trzeba trzymać” upomina na wstępie, a „swoje” to nie tylko strój, ale to co w domu i …na języku. Pani Anna, ubrana w strój łowicki, pięknie mówi gwarą.
Anna Kotowicz–Puszkarewicz – członkini grupy projektowej AZE design, Warszawianka mieszkająca na wsi. Studio specjalizuje się w różnych dyscyplinach projektowych, zarówno projektowaniu graficznym, architekturze, scenografii, jak i małych formach użytkowych. Przeprowadzka na podlaską wieś zmusiła projektantów do stworzenia modelu pracy opartego na odpowiedzialnym biznesie i współpracy z autentycznymi rzemieślnikami z sąsiedztwa. Pomysł AZE polega na wykorzystaniu wzornictwa i lokalnego rzemiosła na każdym poziomie współpracy. Powstałe produkty, wyróżniające się oryginalnością i ręcznym wykonaniem, znalazły własne miejsce w historii polskiego projektowania. Obrus MESSY (haft ręczny), dywan NODUS (szydełko), lampa z szytej słomy, dywan (wzór z haftu krzyżykowego) czy pleciona sofa AYU przyciągają uwagę nowatorskim wykorzystaniem tradycyjnego materiału i techniki. Projektantów coraz bardziej interesuje projektowanie jako proces uwalniania możliwości, także w sensie dosłownym, czego dowodzi najnowsze działanie „Uwolnić projekt”, podjęte z Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.
Ivana Tinesová – reprezentantka słowackiego ÚĽUV – Ośrodek Ludowej Twórczości Artystycznej, założony w 1945 roku, obecnie skupia się przede wszystkim na budowaniu mostów pomiędzy tradycyjną kulturą ludową i rzemieślnikami a projektantami i artystami. Od 2000 roku wydaje kwartalnik „Rzemiosło, sztuka, design”. Wtedy też, w międzynarodowym partnerstwie, po raz pierwszy organizuje konkurs „Kręgi na wodzie”. Ośrodek posiada oddziały w Koszycach, Bańskiej Bystrzycy i Tatrzańskiej Łomnicy. Prowadzi stałą działalność wystawienniczą i wydawniczą, organizuje szkoły i warsztaty rzemiosła.
Marta Wróbel – właścicielka firmy Folkstar wykorzystującej charakterystyczne łowickie motywy w popularnych w całej Polsce przedmiotach użytkowych i gadżetach. W swojej działalności łączy myślenie rynkowe z dbałością o lokalne, duchowe i materialne zasoby. Folkstar wykorzystuje sztukę ludową głównie poprzez atrakcyjne wzory graficzne, które za pomocą projektanta przenosi na współczesne wyroby. Świętująca 5-lecie firma, łączy działalność biznesową z działaniami chroniącymi i popularyzującymi kulturę ludową (warsztaty, wystawy, stoiska targowe, a nawet graficzne dekoracje na autobusie w Łowiczu).
Ewa Gołębiowska – moderatorka panelu reprezentująca pierwsze w Polsce regionalne centrum designu – Zamek Cieszyn. Do statutowych zadań instytucji oprócz promocji wzornictwa należy również ochrona i popularyzacja rzemiosła i ginących zawodów. Cieszyn jest stolicą Śląska Cieszyńskiego, kojarzonego głównie z koniakowską koronką i haftem krzyżykowym. W tym rejonie nikogo nie dziwi, że tradycyjna kultura ludowa bywa coraz częściej inspiracją dla projektantów (m.in. w ramach działań takich jak „Opolski etno-dizajn”, „Old for New” czy „Wool design. Carpathian”).
„Opolski etno-dizajn” zrealizowany został dla stowarzyszenia Kraina Świętej Anny i Brzeska Wieś Historyczna. Projekt miał na celu nowe spojrzenie na zasoby kulturowe regionu, w jego rezultacie nie tylko wzrosła znajomość wartości tradycyjnego rzemiosła na Opolszczyźnie, ale powstało kilkanaście pomysłów (a nawet prototypów) produktów mających szansę na rynkowy sukces. Kolejny projekt „Old for New” został zrealizowany dla Instytutu Adam Mickiewicza w związku z 600-leciem kontaktów polsko-tureckich. Nawiązana została twórcza współpraca pomiędzy projektantami i rzemieślnikami z Polski i Turcji. W rezultacie zderzenia dwóch kultur (Europa i Azja) i dwóch światów (tradycja i innowacja) powstały nowatorskie obiekty przekraczające tradycyjne myślenie o materiale, technice i funkcji. Kolejnym, dopiero co rozpoczętym projektem, jest „Wool design. Carpathian” (Vysehrad Fund), gdzie kilkunastu młodych projektantów z Polski, Czech, Słowacji i Węgier poznaje tradycyjny, ale niedoceniany materiał, jakim jest wełna z lokalnych owiec. Powstałe koncepty po raz kolejny dowodzą, że tego typu procesy przynoszą zupełnie nowe wartości, zarówno po stronie kultury, jak i gospodarki.

Debata rozpoczęła się od pytania: jak daleko można się posunąć w wykorzystaniu kultury ludowej – gdzie przebiegają granice, których nie wolno przekroczyć?. Panelistki wskazywały na różnorodne aspekty tego zagadnienia. Wg Anny Staniszewskiej granicę wskazuje sumienie twórcy. Nie może on traktować synkretycznie swojego i cudzego. Tradycja poddaje się zmianom, można ją (świadomie lub nie) modyfikować – byle nie uszkodzić fundamentów. Każdy kraj musi dbać o własną tradycję. Naturalnym przekaźnikiem powinna być rodzina, która wyposaża dziecko z jednej strony w skrzydła, z drugiej – w korzenie.
Z kolei dla Anny Puszkarewicz niebezpieczeństwo tkwi w tworzeniu pozbawionych funkcji, czysto dekoracyjnych przedmiotów. Ostrzega, że na taki towar może być coraz mniej odbiorców, a bez nich nie będzie kontynuacji. Niestety projektantów zwykle nie interesuje praktyczne wykorzystanie rzemiosła, ale zapewnienie sztuce ludowej kontynuacji. Tymczasem produkty spełniające potrzeby współczesnego odbiorcy po prostu lepiej się sprzedają.
Kolejnym poruszonym zagadnieniem była kwestia granic otwartości kultury ludowej. Ivana Tinesová przypomniała, że tempo życia bardzo się zwiększyło w naszych czasach, dostęp do wiedzy (internet!) stał się praktycznie nieograniczony. W efekcie wszystko dynamicznie się zmienia. Widać to także na przykładzie organizowanego przez ÚĽUV konkursu „Kręgi na wodzie” – pojawiające się tam obiekty nie są już ludowe, to współczesne produkty. Począwszy od 2000 roku konkurs odbywa się co dwa lata, by nagradzać, prezentować i sprzedawać nowe wzory powstałe z inspiracji tradycyjną kulturą. Uczestnikami są zarówno profesjonaliści, jak i młodzież licealna. Jurorzy oceniają mistrzowskie wykonanie, celność inspiracji oraz oryginalność. Najlepsi otrzymują cenne nagrody finansowe oraz promocję na wystawie, która jest prezentowana również za granicą. Fundamentalne znaczenie ma możliwość uzyskania fachowych konsultacji na temat produktów oraz zapewnienie sprzedaży wyróżnionych prac w sieci sklepów ULUV. Zdaniem Tinesovej właściwie nie ma ograniczeń tam, gdzie są ludzie i ich twórczość.
W odpowiedzi Marta Wróbel podkreśla konieczność wyodrębnienia autentycznej sztuki ludowej – od przemysłowego designu. Dynamicznie rosnąca sprzedaż wyrobów zainspirowanych sztuką ludową, ale produkowanych metodami przemysłowymi, wymusiła wprowadzenie certyfikatów chroniących autentyczną ręczną pracę. W ten sposób, bez szkody dla oryginalnej twórczości ludowej, w firmie Folkstar wyodrębniony zostaje współczesny design i metody produkcji. Wg Marty Wróbel zmiany np. w kształcie łowickich wycinanek potwierdzają tezę Anny Staniszewskiej, że ewolucja sztuki ludowej jest w rękach twórców. Są to jednak zmiany powolne. W odróżnieniu od wolno zmieniającej się sztuki ludowej, w produkcji pamiątek – odkąd powstał Folkstar – zaszła duża zmiana. Wciąż powstają nowe produkty, rośnie popyt, ale nowoczesna forma służy również nowym praktycznym funkcjom.

Kolejny dylemat pojawia się, gdy chcemy zdefiniować postać twórcy ludowego. Czy jak dawniej wystarczy samo mieszkanie na wsi? Twórca ludowy wg Anny Staniszewskiej musi wywodzić się z wiejskiej kultury, znać i rozumieć tradycyjną technikę i materiał – nawet jeśli wykorzystuje je dla nowych, a nawet zupełnie innych celów. Zamknięcie się w skansenie nie jest rozwiązaniem, zwłaszcza że twórcy ludowi chcą (a zwykle po prostu też muszą) żyć ze swoich umiejętności. Tak jak w przypadku kontrowersyjnych koniakowskich koronkowych stringów, decyzję o rodzaju wytwórczości podejmuje indywidualnie twórca.
Annie Kotowicz-Puszkarewicz nie wystarcza to pragmatyczne podejście i stawia najdalej idące pytanie: czy w ogóle nadal można mówić o istnieniu kultury ludowej i tradycyjnym wiejskim życiu?. Czy obecnie autentyczną muzyką ludową nie jest przypadkiem …disco polo?! Kiedyś wytwórczość zaspakajała realne braki, teraz nie ma już powodu wyrabiania samemu potrzebnych przedmiotów – prawie wszystko kupujemy w Biedronce…
Słuchacze konferencji odnieśli się do kwestii stosowności w wykorzystywaniu elementów ludowych – nie wszystkie elementy powinno się swobodnie przetwarzać (nadużyciem może być przeniesienie form sakralnych, chociażby macew, przy wykonaniu ceramicznych solniczek). Należy dodać, co podkreślałam jako moderatorka panelu, że stosowność to także sposób produkcji, adekwatność wyboru materiału, funkcji, a nawet relacji między ludźmi – choć zastrzegłam, że może ponownie idealizujemy przeszłość i… teraźniejszość. Twórcy kontrowersyjnych solniczek – AZE design uzupełnili, że macewy spotkały się z entuzjazmem grupy z Izraela. Mówili także o trwającym procesie obumierania kultury ludowej, która żeby żyć, musi być uwewnętrzniona, naturalna, własna… Poczucie własności to kolejny interesujący trop poruszony przez etnologów i muzealników – zwracali uwagę na mylenie dawnej produkcji przemysłowej z kulturą ludową. Ich zdaniem inspiracja powinna rozpocząć dalsze poszukiwania źródłowe i doprowadzić do sprawdzenia historii i oryginalności. Wśród prelegentów i uczestników panelu nie było jednomyślności w ocenie zjawisk zachodzących w obrębie kultury ludowej ani jej nowoczesnych zastosowań.

Spotkanie zamknął temat ochrony zasobów i współpracy między projektantami i rzemieślnikami. Czy istnieje zagrożenie, że niedługo nie będzie z czego czerpać? Jak sobie poradzić z postępującą banalizacją kultury ludowej obecną w stylizowanych na ludowe gadżetach? Ratunkiem, choć niełatwym, jest głębsze rozumienie kultury, tradycyjnego rzemiosła, starych technik i naturalnych materiałów. Według Anny Staniszewskiej tradycję trzeba mieć w sobie – tylko co zrobić, żeby dzieci były jej nosicielami, jeśli dla rodziców nie ma to już żadnego znaczenia? Również edukacja regionalna w szkołach ma często formę jednorazowych akcji, co nie sprzyja budowaniu trwałych postaw. Równie ważnym problemem jest fakt instrumentalnego wykorzystywania twórczości ludowej i osób zajmujących się nią: kiedyś przez państwo, obecnie przez nieuczciwe firmy, a nawet przez projektantów. Sprzyja temu także brak choćby elementarnej wiedzy na temat polskiego folkloru, ludowych strojów i regionalnych stylów. To powinna być misja wielu organizacji. Annie Kotowicz-Puszkarewicz nie wystarcza sama ciągłość tradycji, ważne jest przełożenie ekonomiczne, ponieważ talenty muszą mieć wsparcie – to nie może być tylko hobby. Zwraca uwagę na wnioski wynikające ze współpracy AZE design z niemieckim Cechem Rzemiosł – tam uczą również szacunku do ręcznej pracy. Taki produkt musi być droższy, ale ludzie powinni chcieć za rękodzieło więcej płacić. Zmiana postawy polskiego konsumenta musi wiązać się również z odbudowaniem szacunku do ręcznej pracy…

REKOMENDACJE

Tytuł panelu zachęcał do skupienia się na pozytywnych doświadczeniach, ale rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. W podsumowaniu muszą więc pojawić się wezwania do podjęcia najważniejszych zadań i rekomendacje sprawdzonych modeli współpracy.

1. Zapewnienie ciągłości w przekazywaniu unikalnej wiedzy przez osobisty kontakt uczących się z mistrzami starych rzemiosł. Wiele dobrych programów prowadzą uniwersytety ludowe i lokalne domy kultury. Warto wspierać zwłaszcza dłuższe cykle kształcenia, które zapewniają twórcom bardziej stabilną sytuację ekonomiczną. Niestety, większość tych inicjatyw to krótkotrwałe projekty finansowane ze środków unijnych, podczas gdy potrzebna jest wytrwała, cierpliwa praca przez lata. Równolegle należy zadbać o stałe dokumentowanie (drogą wywiadów czy filmów) umiejętności odchodzących mistrzów (choć ze świadomością, że to może nie wystarczyć do odtworzenia ginących technik i zawodów).

2. Kultury ludowej nie można zakonserwować. W dobie internetu i tańszych podróży, przy trwającej modzie na lokalność i ludowość nie powinniśmy jedynie skupiać się na ochronie starych wzorów, stawiać granic ludzkiej wytwórczości i wyobraźni. Paradoksalnie zmiany mogą sprzyjać twórcom ludowym, gdy otworzą się na inne potrzeby nowych klientów. W tym aspekcie warto korzystać z doświadczeń ÚĽUV, które oprócz szkoły rzemiosł prowadzi także galerię designu, ułatwiając projektantom i artystom czerpanie z bogactwa słowackiej kultury ludowej. Szczególnie interesującym projektem może się okazać inkubator, który połączy sferę kreatywną z tradycyjnymi rzemieślnikami – jego otwarcie ÚĽUV przewiduje na 2016 r. Również firma Folkstar stanowi przykład odpowiedzialnej, lokalnie zakorzenionej przedsiębiorczości, która jest w stanie zarówno chronić i promować wartości lokalnej kultury, jak i tworzyć miejsca pracy.

3. Warto zadbać, by w Polsce powstał konkurs wzorowany na „Kręgach na wodzie”. W perspektywie wieloletniej przyniesie to korzyści dla obu stron: rzemieślnicy zyskają nowe zamówienia, projektanci nowe doświadczenia – ale również odwrotnie: projektanci wykreują nowe produkty, a rzemieślnicy zdobędą nowe umiejętności. Rynek dla mistrzowskich, ręcznie wyrabianych, ale współczesnych produktów, dopiero się w Polsce rozwija. Towarzyszy mu powiększająca się świadomość dotycząca sprawiedliwego handlu, odpowiedzialnej produkcji i dystrybucji. Ten nowy rynek dla współczesnego rzemiosła to dalekosiężny cel, w którym współczesna kultura ludowa powinna znaleźć ważne miejsce. Pod warunkiem, że nie będzie kolorową tapetą, tylko żywą inspiracją.