Dziedzictwo kulturowe jako inspiracja dla sektora kreatywnego – podsumowanie panelu dyskusyjnego

Marcin Niewęgłowski

 

Konferencję „Wzory Europy” wieńczył panel dotyczący traktowania dziedzictwa kulturowego jako inspiracji dla sektora kreatywnego. Doświadczeniami podzieliły się Magdalena Zych z krakowskiego Muzeum Etnograficznego oraz Agnieszka Czop i Joanna Rusin – na co dzień projektantki łódzkiej fabryki dywanów Dywilan SA oraz autorki projektu „Dywan Alternatywny”. Zarzewiem dyskusji była opinia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego sprzed czterech lat: według jego ekspertów rzemiosło może odgrywać pierwszoplanową rolę w rozwoju przemysłów kreatywnych na szczeblu regionalnym.

W poszukiwaniu dobrych praktyk – o działaniach Muzeum Etnograficznego w Krakowie

Magdalena Zych poruszyła kwestie związane ze sztuką ludową i jej wykorzystaniem do działań biznesowych. Jej zdaniem punktem wyjścia powinno być ustalenie, co w tej sferze pozostaje dziedzictwem narodowym (profanum), a co zabytkiem (sacrum). Bez tego trudno przeprowadzić granicę pomiędzy inspiracją a kradzieżą. O ile zabytki są czymś nienaruszalnym, o tyle obszar dziedzictwa narodowego należy do wszystkich i powinien być dostępny w tym samym stopniu dla każdego z nas. Zych przywołała słowa Jacka Purchli – dyrektora Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie. Jego zdaniem dziedzictwo powinno pełnić rolę narzędzia pozwalającego odzyskiwać pamięć i stawiać pytania o wartości. Chodzi o to, aby tradycja nie kojarzyła się z czymś zastygłym, pustym i zamrożonym. Dlatego też dziedzictwo winno być odseparowane od zabytków.

Małopolska, w porównaniu z innymi regionami Polski, jawi się jako miejsce, w którym od wielu lat trwają działania na rzecz odkrywania, promowania i inspirowania się regionalną spuścizną ludową. Ogromną rolę na tym polu odgrywa krakowskie Muzeum Etnograficzne. Można go wręcz nazwać operatorem tych działań. Magdalena Zych mówiła o „pracy nad dziedzictwem przez drogę eksperymentu”. Zaczął się on w 2009 roku, kiedy rozpoczęto interdyscyplinarną współpracę pomiędzy kustoszami, twórcami, projektantami oraz odbiorcami. Zorganizowano „Etnodizajn festiwal” – wydarzenie składające się z cyklu wystaw, akcji plenerowych, targów i konferencji, którego celem było przyjrzenie się ponad stuletnim relacjom pomiędzy etnografią a designem. Festiwal miał stworzyć edukacyjną przestrzeń i warunki do rozmowy środowiska. Konieczny do przeprowadzenia tego typu eksperymentu był równoprawny udział wszystkich zainteresowanych: odbiorców, rzemieślników, projektantów oraz kustoszy. Każda ze stron wniosła element, który złożył się na sukces tego procesu. W przypadku kustoszy to była wiedza. Projektanci wnieśli talent i zmysł techniczny, z kolei rzemieślnicy – swoje doświadczenie. Natomiast odbiorcy ocenili efekt pracy pod kątem spełniania ich potrzeb.

Do tej pory odbyły się dwie odsłony „Etnodizajnu”. Ich efektem było m.in. opracowanie wzornika Małopolski (skatalogowanie 800 haseł związanych ze sztuką ludową z tego regionu: http://www.etnodizajn.pl/wzornik/). Zbiór pozwala projektantom na dostęp do małopolskich inspiracji, a w przypadku zainteresowania się konkretnym wzorem na umówienie się z kustoszem w celu eksploracji tematu. Festiwal dostarczył też realnych przykładów oryginalnych kreatywnych produktów powstających w oparciu o tradycję. W ramach „Etnodizajnu 2010” opracowano m.in. tutki (tworzone z gazet rurki; półprodukt do tworzenia „papierowej wikliny” – przyp. red.). Był to projekt Katarzyny Herman-Janiec, która stworzyła z nich nietypowe meble-schowki oraz pojemniki inspirowane folklorem i rękodziełem z okolic Krakowa.

Magdalena Zych przyznała, że (oprócz upowszechnienia regionalnego dziedzictwa) Muzeum zależało również na tym, aby ludowość stała się częścią przestrzeni społecznej. Dzięki budżetowi obywatelskiemu udało się zrealizować w Krakowie budowę karuzeli z zabawkami w rozmiarze XXL – jednego z głównych eksponatów wydarzenia „Etnodizajn festiwal” w 2010 roku. Ta interaktywna instalacja jest także przykładem na to, jak mogłaby wyglądać przestrzeń miejska, gdyby implementowano do niej rozwiązania inspirowane etnografią. Karuzela pełni także rolę edukacyjną. Uczy, jak należy rozumieć lokalną tradycję oraz że należy odnosić się z szacunkiem do dawnych technik malowania, wycinania, wyplatania czy rzeźbienia w drewnie. Przedstawicielka krakowskiego Muzeum Etnograficznego mocno podkreśliła, że aby ludzie odkryli moc regionalnego dziedzictwa, należy ich najpierw zapoznać z jego potencjałem i przygotować do odbioru. Jako przykład braku tego pierwiastka podała teledysk „My Słowianie” duetu Donatan i Cleo. Sztuka ludowa została w nim potraktowana w sposób instrumentalny – jako atrybut seksualności Polek. Warto w tym miejscu dodać, że kwestia braku szacunku do sztuki ludowej przewijała się przez wszystkie panele dyskusyjne „Wzorów Europy”.

Zdaniem Magdaleny Zych, działania krakowskiego Muzeum Etnograficznego nie są wyjątkiem. Obecnie muzea etnograficzne w Polsce i na świecie ewoluują szukając pomysłów na siebie. Stają przed różnymi wyzwaniami, w związku z czym stawiają sobie szereg pytań. Jednym z nich jest kwestia zagospodarowania kolekcji historycznych i ich użytku (w charakterze zabytku czy do eksplorowania treści).

Z pewnością wiele muzeów pójdzie drogą wytyczoną przez działania w Małopolsce. Zapowiedzią tego jest inicjatywa „Uwolnić Projekt” (http://www.uwolnicprojekt.org) – interdyscyplinarne przedsięwzięcie Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie i Stowarzyszenia „Z Siedzibą w Warszawie”, w którego rozwój zaangażowani byli projektanci, rzemieślnicy, etnolodzy i muzealnicy. Efektem działań były nowe przedmioty powstałe dzięki współpracy designera i rzemieślnika. Następnie te rozwiązania zostały udostępnione w sieci na wolnej licencji Creative Commons. Podobny projekt (tylko nieco wcześniej) zorganizowało krakowskie Muzeum Etnograficzne. Zdaniem Magdaleny Zych rosnące zainteresowanie regionalną tradycją spowoduje, że niedługo o szeroko pojętym rzemiośle będziemy mówić w kategoriach zawodów przyszłości a nie ginących profesji. W szczególności dlatego, że sztuka ludowa znajduje się w centrum zainteresowania tzw. makerów oraz zagranicznych projektantów (np. z Danii). Z kolei sama etnografia może sprawdzić się jako idealne narzędzie badawcze potrzeb rynku.

Czy kolejne lata w krakowskim Muzeum Etnograficznym będą czasem dalszej eksploracji regionalnej tradycji i zachęcania różnych środowisk do zainteresowania się nią? Przedstawicielka krakowskiego Muzeum Etnograficznego ujawniła, że prowadzą właśnie prace nad regionalną wyprawką dla pierwszoklasistów. Przyznała jednocześnie, że większość ich dotychczasowych działań z tego obszaru była realizowana ze środków unijnych. Stąd też wiele będzie zależało od rozdania pieniędzy w nowej perspektywie unijnej na lata 2014-2020.

Czy sztuka ludowa i etnodizajn mogą stać się inteligentną specjalizacją dla Małopolski? W mniemaniu panelistki, mimo że toczą się już konsultacje realizowane przez urząd marszałkowski, pierwszym krokiem powinno być zbudowanie tożsamości.

Przemysł i ludowość – łódzkie doświadczenia

Joanna Rusin i Agnieszka Czop otworzyły w dyskusji wątek połączenia sztuki ludowej i designu jako potencjalnej wartości dodanej w tradycyjnym przemyśle. Designerki, które na co dzień pracują w fabryce dywanów Dywilan, projektują nowe produkty posiłkując się pierwiastkami folkowymi: wełnianym filcem, wycinankami, koronkami i haftami. Rocznie tworzą one kilkadziesiąt wzorów dywanów . Elementy ludowe są jednym z ich źródeł inspiracji i jednocześnie, jak to określiły, „przygodą” – głównie pod względem kształtów i kolorów. Agnieszka Czop zaznaczyła, że wprowadzenie na rynek produktów nawiązujących do folkloru może różnie się skończyć i to z wielu przyczyn (np. złej promocji, niewłaściwie dobranej grupy docelowej). Elementy ludowe mogą również nadać nową funkcjonalność produktów. Projektantki zaprezentowały przykład dywanu dla dzieci, tym razem stworzonego w ramach ich prywatnej działalności projektowej, który jest zarazem zabawką-układanką. Można wywnioskować, że pośrednio ludowe inspiracje powodują, że firma Dywilan staje się bardziej konkurencyjna, a sam dział projektowy stanowi ważne ogniwo dla przedsiębiorstwa. Mimo tego producent nie widzi na razie potrzeby oraz możliwości biznesowych wprowadzenia serii w 100% powstałej na bazie ludowego rzemiosła. Dla firmy tego typu wyroby są w dalszym ciągu czymś abstrakcyjnym.

Duet Czop-Rusin zwrócił uwagę na problemy w zakresie współpracy pomiędzy przemysłem a uczelniami. Ich zdaniem jest mnóstwo pracy dla projektantów, ale przez brak dwustronnej, szybkiej komunikacji ten potencjał się marnuje. Designerki pracujące na co dzień w Łodzi, która jawi się jako centrum przemysłów kreatywnych, poruszyły także wątek lokalnych trudności. Cieszy je, że miasto wybrało taką drogę, jednak równocześnie zauważają pewne bariery. Chodzi np. o brak jednego określonego miejsca, w którym można by zasięgnąć opinii na temat możliwości i sposobów wykorzystania określonych wzorów. W opinii Rusin, Łódź w zakresie designu powinna mieć komórkę na wzór Film Łódź Commission, która zajmowałyby się tymi sprawami w sposób kompleksowy.

Agnieszka Czop zauważyła, że w dobie uogólniania wszystkiego ludzie coraz częściej poszukują tożsamości, korzeni. Dlatego też odnajdywanie regionalnej tradycji i budowanie na niej przewagi ekonomicznej może być dobrym rozwiązaniem. W szczególności ze względu na długą tradycję polskiej myśli wzorniczej sięgającą czasów przedwojennych, kiedy stawiana była w jednym szeregu z dokonaniami z Finlandii.

Publiczność podsumowuje „Wzory Europy”

Nie mniej ważnym elementem panelu niż rozmowy z gośćmi były wypowiedzi i konkluzje zgromadzonej publiczności. Wiele z nich nawiązywało do poprzednich dyskusji konferencji „Wzory Europy”. Po pierwsze, wskazywano na brak kompleksowych, systemowych rozwiązań. Po drugie, na przepisy i podatki nie pozwalające się rozwinąć sztuce ludowej. Pojawił się pomysł wprowadzenia tzw. sprzedaży okazjonalnej. Po trzecie, zwrócono uwagę, że jedną z przyczyn trudności jest deficyt kompetentnych osób. Przykład zarządzania jednostką z Krakowa (Muzeum Etnograficzne) został ciepło przyjęty przez panelową publiczność. Niestety w opinii zgromadzonych gości w dalszym ciągu jest to odosobniony przypadek w skali kraju – dowodzi jednak, że muzeum może być spoiwem interdyscyplinarnych działań. Po czwarte, zgłoszono potrzebę zrzeszania się rzemieślników i twórców oraz ich prawnej edukacji, aby mogli skutecznie działać we własnym imieniu. Po piąte, postulowano zmianę wizerunku i postrzegania sztuki ludowej przez długofalowe działania. Uczestnicy panelu zauważyli także potencjał sztuki ludowej na polu agroturystyki. Chodzi przede wszystkim o spojrzenie na tę sferę nieco szerzej aniżeli przez pryzmat regionalnej kuchni.

Obecnie jesteśmy świadkami odrodzenia szkół zawodowych – osobiście jestem przekonany, że w następnej kolejności będziemy obserwować zwrot w stronę profesji rzemieślniczych. I nawet jeżeli władze miejskie, regionalne, centralne tej potrzeby nie zauważą na czas, to przyjdzie nacisk z zewnątrz. Tak jak to się dzieje obecnie z outsourcingiem. Od wielu lat każde większe polskie miasto (w tym również Warszawa) ślepo wierzy, że ściąganie zagranicznego inwestora, który przeniesie swoją montownię lub call center z Europy Zachodniej z uwagi na niższe koszty pracy w Polsce, załatwi problem z bezrobociem. Ale coraz więcej ekonomistów zauważa, że wyczerpują się możliwości konkurowania Polski niskimi kosztami płacy. Kończy się historia bycia Bangladeszem Europy: wraz z rosnącą rangą koncepcji reindustrializacji (powrotu przemysłu na kontynent), mocniej akcentuje się tworzenie jakościowych miejsc pracy.

Jeszcze dziesięć lat temu nikt nie zdawał sobie sprawy z ogromnej i bogatej spuścizny rodzimego wzornictwa, którego najlepsze lata przypadały na czasy PRL-u. Obecnie nikt nie kwestionuje tego dorobku designu. Dokonała się zmiana jakościowa. Wielu młodych designerów szuka inspiracji w tej wzorniczej tradycji. Powstaje coraz więcej kreatywnych marek, nie tylko odzieżowych, tworzących produkty w oparciu o service design czy też łączenie z technologią (druk 3d, wearable technology). Dlatego też zmiana podejścia do sztuki ludowej jest procesem długotrwałym, który (jak to ujęła Ewa Gołębiowska z Zamku Cieszyn) musi się składać z elementów powtarzających się. Tylko przy działaniach budujących trwałe relacje pojawiają się oczekiwane efekty. Nie mniej ważna jest jednak sfera badawcza.

Zgromadzeni podczas panelu goście przyznali również, iż organizowanie wydarzeń takich jak konferencja „Wzory Europy” jest potrzebne do realizacji powyższych celów. Sami organizatorzy wskazali kilka obszarów działalności na styku designu i sztuki ludowej: warto przyjrzeć się chociażby niemałym środkom wydawanym na gadżety reklamowe miast i regionów. To jest pole dla rozwiązań z zakresu etnodizajnu oraz nawiązywania współpracy pomiędzy projektantami a rzemieślnikami. Przydałaby się instytucja wspierająca tego typu projekty. Powinna przyjąć formę doradztwa, coachingu oraz mentoringu, a także stać na straży lobbowania (za pomocą działań edukacyjnych). Jej powstanie pozwoliłoby szybciej zmienić postrzeganie kultury ludowej i odmitologizować etnodizajn.