Czy warto stawiać na współpracę? – przykłady działań w sektorze kreatywnym – podsumowanie panelu dyskusyjnego

Magdalena Krasowska – Igras

 

Sektor kreatywny od przeszło dwudziestu lat funkcjonuje w świadomości państw Europy Zachodniej. Coraz częściej mówi się o nim jako jednej z gałęzi gospodarki, które mimo kryzysu zachowują lub nawet zwiększają tempo wzrostu, czyli wykazują odporność na globalne zahamowania czy też zaburzenia rynkowe. Co jest cechą charakterystyczną procesu powstawania produktów sektora kreatywnego i dzięki czemu zyskuje on na swojej atrakcyjności i efektywności? Współpraca.

Znakomita większość lub nawet wszystkie produkty i usługi wytwarzane przez sektor kreatywny są efektem współpracy, lecz nie tej tradycyjnie rozumianej jako działanie zespołowe, ale współpracy międzysektorowej – interdyscyplinarnej. Polega ona na transferze wiedzy, umiejętności i doświadczenia pomiędzy poszczególnymi branżami. Współpraca międzysektorowa pozwala na tworzenie struktur i mechanizmów współdziałania umożliwiających optymalne wykorzystanie najbardziej przydatnych cech, minimalizowanie słabych stron i zagrożeń, uwspólnianie i mnożenie zasobów. W ten sposób rodzi się twórcza energia i różnorodność perspektyw. Powstające w takich warunkach produkty są w stanie wyjść naprzeciw potrzebom użytkownika/odbiorcy i spełnić jego oczekiwania w sposób najbardziej satysfakcjonujący.

Produkty sektora kreatywnego opartego na współpracy stron najpełniej odzwierciedlają idee user-centered design, czyli projektowania skoncentrowanego na potrzebach, życzeniach i ograniczeniach jednostki/użytkownika. „Inteligentny design produktu” – który wychodzi naprzeciw problemom dnia codziennego a także dostarcza więcej zadowolenia niż komplikacji – pozwala nam się poczuć komfortowo. Sprawia, że czujemy się szczęśliwi i spełnieni, „zaopiekowani”, a nawet… rozpieszczeni. Wzrost naszych ciepłych uczuć do producenta spowoduje prawdopodobnie, że będziemy chcieli przetestować jego kolejne propozycje. Bardzo możliwe, że w naszym zachwycie nie będziemy odosobnieni i podobnie postąpią inni ludzie, świadomie starający się poprawiać jakość swojego życia.

Wypada jednak w tym miejscu wspomnieć, że współpraca międzysektorowa w naszej dość skomplikowanej rzeczywistości nie należy ani do łatwych, ani jednoznacznie superdochodowych. My, Polacy, jesteśmy nadal przyzwyczajeni do ram funkcjonowania narzuconych nam wiele lat temu przez obce systemy sprawowania władzy i organizacji pracy. Sztywne postrzeganie „zakresu obowiązków”, zero-jedynkowe rozumienie zasad współpracy i konkurencji (czyli mechanizm win-lose zamiast win-win), a także brak elementarnych umiejętności komunikacji oraz wiedzy (szczególnie dotyczącej różnic w systemie wartości) zarówno w przypadku firm prywatnych, jak i instytucji publicznych – wszystko to razem powoduje, że niestety nadal współpraca przychodzi nam z trudem, choć – co dość optymistyczne – widzimy już pewne korzyści, które z niej mogą wyniknąć.

„Jesteśmy społeczeństwem opartym na konflikcie” – czyli zewrzeć szeregi i zjednoczyć siły umiemy, owszem, ale w sytuacji dużego niebezpieczeństwa zewnętrznego, którego nie dotyczy opisywany zakres współpracy. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać ani popatrzeć na świat z innej niż własna perspektywy, „wejść w buty rozmówcy”, często kierujemy się jedynie dobrem własnym, bądź naszej firmy/instytucji, nie zauważając całego układu wzajemnych zależności i relacji, istniejących dookoła.

Jak zatem planować i prowadzić współpracę, gdy potencjalni partnerzy pilnują głównie swoich partykularnych interesów, bardzo często nie dostrzegając wartości dodanej płynącej z partnerstwa, dzielenia się wiedzą, doświadczeniem, kontaktami? Korzyści związane z pracą w zespole partnerskim nie dla wszystkich będą od razu oczywiste, a trudności i konflikty mogą przeważyć szalę sceptycyzmu. Jednakże profity finansowe – czyli znalezienie odbiorców, tudzież nowych rynków zbytu dla wytwarzanych towarów i usług – są zwykle namacalnym dowodem na to, że produkty współpracy są bardziej atrakcyjne, przemyślane, dopasowane do gustów odbiorcy, wreszcie, po prostu bardziej funkcjonalne.
Tu pojawia się również kolejny problem: część produktów sektora kreatywnego (głównie związanych z designem i wzornictwem przemysłowym) uważa się za wyroby ekskluzywne, przeznaczone dla wąskiego grona odbiorców. Te opinię nie do końca potwierdzają fakty. Wynika ona głównie z relatywnie krótkiego okresu obecności sektora kreatywnego w globalnej gospodarce, ograniczonej dostępności, wybieranych kanałów dystrybucji oraz upowszechnienia rozwiązań (oczywiście w zależności od omawianego regionu geograficznego: jeśli porównamy z Polską Skandynawię czy inne kraje Europy Zachodniej różnice będą kolosalne). Sektor kreatywny specjalizuje się w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań, które mają uprościć ludziom życie. Żeby dostrzec ich wartość, trzeba być na to przygotowanym: znać swoje upodobania, zainteresowania, potrzeby i priorytety, móc docenić i wybrać propozycje najbardziej dla siebie korzystne; krótko mówiąc być świadomym konsumentem.

Sektor kreatywny opiera się na wspólnym wysiłku wielu branż i, nierzadko, różnych sektorów. W tym kontekście szczególnie istotne są połączenia na linii artyści-przedsiębiorcy-środowiska akademickie, również z udziałem sektora publicznego, czyli władz lokalnych, regionalnych itd. Produkty takiej współpracy mają bezsprzecznie większy potencjał jakościowy, jednakże – również ze względu na stosunkowo wysoki koszt ich wytworzenia – ograniczone grono odbiorców. Aby inspirować i stymulować powstawanie nowych struktur międzysektorowych, upowszechniać innowacyjne rozwiązania, a także obniżyć koszt produkcji pojawiają się również modele wsparcia współpracy międzysektorowej.

Aby lepiej zobrazować trudności i korzyści związane ze współpracą opiszę cztery przypadki z rodzimego i słowackiego podwórka. Łączy je:

Temat i podejście: wszystkie projekty czerpią z oryginalnych źródeł wzornictwa tradycyjnego, wykorzystują je w zupełnie inny niż dotychczas sposób do produkcji nowych, nieoczywistych propozycji.

Dostępność i upowszechnianie: domeną przyjętych rozwiązań jest ich użytkowy charakter oraz stosunkowo niskie koszty adaptacji.

Międzysektorowość: wszystkie analizowane przykłady to różnorodne kombinacje kreatywności artystów, zaangażowania organizacji pozarządowych, finansowania samorządowego, nowych modeli biznesowych.
Wejście na rynek i plany na przyszłość: mimo różnorodnych form promocji, dużego zaangażowania, entuzjazmu i pasji omawiane modele współpracy nie osiągnęły jeszcze sukcesu komercyjnego.

Otoczenie i klienci: budowanie pozytywnej atmosfery – obecności i popytu na produkty sektora, a także możliwości świadomego wyboru proponowanych rozwiązań.

PRZYPADEK 1: „Przychodzi artysta do… – nowy produkt turystyczny: miodnik z Roztocza”
Miodnik z Roztocza to niewielkie ceramiczne naczynie, do przechowywania – jak sama nazwa wskazuje – miodu, zaprojektowane przez pracownię Bogdana Kosaka, a wyprodukowane dzięki pieniądzom Lokalnej Organizacji Turystycznej Roztocze – stowarzyszenia zrzeszającego samorządowców, przedsiębiorców i lokalnych aktywistów, zajmujących się turystyką.
Historia współpracy: Stowarzyszenie wspiera wszelkie formy działalności turystycznej na Roztoczu, w sposób szczególny zajmując się promocją regionu i jego atrakcyjności. Rozwój turystyki stanowi również jedną z form aktywizacji gospodarczej, pretekst do wzbudzenia zainteresowania regionem i zwiększenia liczby odwiedzających. Jest więc metodą na polepszenie sytuacji finansowej oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Stowarzyszenie pracuje nad marką regionu, chce ją oprzeć na unikalnych wartościach środowiskowo-kulturowych, „po to, by turyści (…) mieli poczucie, że wszystko, co ich otacza wypływa z serca, z idei tego regionu, jest związane z tą kulturą”. Stąd też pomysł na radykalną zmianę oferty pamiątek turystycznych. W większości punktów informacji turystycznej ograniczają się one do tandetnych i tanich, lecz sprzedawanych na skalę masową breloczków, magnesów, kubeczków itd. W poszukiwaniu autentycznych elementów kultury roztoczańskiej – przedmiotów codziennego użytku – stowarzyszenie rozpoczęło współpracę z wybitnym twórcą wyrobów z ceramiki: Bogdanem Kosakiem. Ceramika jest „specjalnością” regionalną – szczególnie wyróżniającym się ośrodkiem był w II połowie XIX wieku Tomaszów Lubelski, gdzie mieściła się fabryka fajansu. Artysta współpracował już wcześniej z samorządem lokalnym przy odtworzeniu tzw. „filiżanki tomaszowskiej”. Zdecydował się jednak skierować swe kroki do organizacji turystycznej, gdyż – jak sam stwierdził – „chciał czegoś więcej”. Tu pojawiła się propozycja wykonania miodnika – czyli naczynia, nawiązującego do tradycji roztoczańskiego zagłębia pszczelarskiego. W projekcie został wykorzystany również wzór wycinanki z południowej Lubelszczyzny.
Kto za to zapłacił? Za produkcję miodnika zapłaciło stowarzyszenie, które w 70% finansowane jest ze środków samorządowych oraz składek członków-przedsiębiorców; dodatkowe dochody stowarzyszenie czerpie z działalności gospodarczej: punktu informacji turystycznej i wydawnictwa.
Miodnik stał się ciekawostką turystyczną i spotkał z dużym zainteresowaniem środowiska projektantów tzw. etnodizajnu. Niestety, cała historia nie skończyła się sukcesem finansowym dla stowarzyszenia: seria 100 miodników ze względu na dość wysoki koszt zakupu (45 zł) do tej pory nie została wyprzedana.
Dla samego artysty projekt jednakowoż zakończył się bardzo pozytywnie. Jego pracą zainteresował się przedsiębiorca z Tomaszowa Lubelskiego – Roman Rak, który postanowił wyprodukować na potrzeby swojej firmy nowy gadżet. Coś nowoczesnego, wyjątkowego, co zaskoczy jego kontrahentów na całym świecie. Tak powstała nowa, udoskonalona wersja „filiżanki tomaszowskiej” zastrzeżona na potrzeby firmy oraz – kolejny model współpracy między artystą a biznesmenem.
Czy i dlaczego warto? Komercyjne aspekty działalności: Produkcja lokalnego produktu turystycznego zwiększa szanse na promocję całego regionu zarówno w środowisku projektantów, jak i zwykłych odbiorców – potencjalnych turystów; ma też duże znaczenie mentalne/psychologiczne dla mieszkańców krainy na końcu Polski – „nareszcie ktoś o nas usłyszał”.
Co dalej? Stowarzyszenie oczekuje na możliwość skorzystania z jednego z programów UE w ramach nowej perspektywy finansowej – szczególnie na środki przeznaczone na projekty „miękkie”, czyli nieinwestycyjne o charakterze społecznym. Jeden z pomysłów rozwijania działalności polega na stworzeniu turystycznego szlaku tradycyjnego rzemiosła. Dzięki niemu pojawi się możliwość wydobywania oraz wspierania działalności ludowych twórców w regionie. Stowarzyszenie pracuje już z kolejnymi artystami nad różnymi koncepcjami współpracy oraz szerszej dystrybucji i propagowania mody na lokalne produkty. Pożądane byłoby również zaangażowanie w promocję samorządu lokalnego, który – ze względu na swoje kontakty na szczeblu narodowym i międzynarodowym – mógłby stać się naturalnym ambasadorem takiego przedsięwzięcia. Jednym z pomysłów na rozwinięcie działalności może być także skorzystanie z modelu crowdfundingowego.

PRZYPADEK 2: „Uwolnić projekt” / Stowarzyszenie „Z siedzibą w Warszawie”
Historia współpracy: Dla niewielkiej liczbowo, lecz prężnie działającej organizacji pozarządowej współpraca od samego początku istnienia była konieczna, by zapewnić sobie możliwość realizacji planów i zamierzeń. Z czasem stała się miłą regułą. Obecnie w szerokim partnerstwie między instytucjami publicznymi, pozarządowymi oraz artystami i małymi przedsiębiorcami Stowarzyszenie widzi klucz do sukcesu. Omawiany projekt został zorganizowany przy współudziale Muzeum Etnograficznego i przedstawicieli sektora kreatywnego – czyli projektantów i rzemieślników. W pierwszym etapie projektanci weszli do magazynów Muzeum, gdzie zostały zgromadzone produkty użytku codziennego autorstwa Piotra Szackiego. Zestaw zydli, stołów, butów itd. cechowały: użytkowy charakter, wykorzystanie naturalnych form, ręczne przygotowanie oraz relacje, jakie dzięki nim użytkownik nawiązuje z wytwórcą tego przedmiotu. Wychodząc od tych przedmiotów, zespoły kreatywne (projektantów i rzemieślników) we współpracy zaplanowały prototypy: koncepcje rozwoju przedmiotu oraz proces technologiczny. Efektem końcowym było przygotowanie projektów siedmiu przedmiotów, które udostępniono na licencji Creative Commons do użytku komercyjnego dla projektantów i rzemieślników, którzy będą mogli wykorzystać je do celów zarobkowych.
Kto za to zapłacił? Komercyjne aspekty działalności: Stowarzyszenie nie prowadzi działalności gospodarczej ani nie posiada innych własnych funduszy, stąd partnerstwo z Muzeum Etnograficznym i pozyskanie grantu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na opracowanie projektu i koncepcji produkcji.
Indywidualna praca rzemieślnicza jest w porównaniu z produkcją masową niezwykle kosztowna. Z tego właśnie powodu, od samego początku planowania i realizacji, twórcy projektu zdawali sobie sprawę, że cena wykonania projektów może stanowić zaporę dla ich popularyzacji i dalszej produkcji. Stąd też jednym z głównych założeń podczas przygotowania briefu produktowego było zapewnienie relatywnie niskich kosztów jego wykonania. W efekcie ceny wahają się od 150 do 650 zł. Jak dotąd przygotowana dokumentacja cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem rzemieślników i nabywców. Dla poszerzenia grona osób chętnych do nabycia omawianych przedmiotów, część z projektów została opracowana tak, by rzemieślnicy mogli z łatwością przygotować całą serię przedmiotów i skorzystać z tzw. „korzyści skali produkcyjnej”.
Czy i dlaczego warto? Projekt z udziałem wielu różnych aktorów (instytucja publiczna, III sektor, artyści i rzemieślnicy) układa się bardzo dobrze, jest prowadzony partycypacyjnie i konsultowany przez duży zespół. Na uwagę zasługuje ogromny entuzjazm, z jakim partnerzy mówią o wartości współpracy i sile płynącej z wzajemnych inspiracji.
Co dalej? Po roku wdrażania projektu stowarzyszenie jest w trakcie opracowywania planu promocji i kontynuuje prace. Na stronie uwolnicprojekt.org można już obejrzeć filmy z całego procesu realizacji projektu. Stowarzyszenie planuje również przygotowanie mapy rzemieślników, by zainteresowany konkretnym przedmiotem użytkownik mógł go dla siebie zamówić u majstra „z sąsiedztwa”. Oferta skierowana jest przede wszystkim do osób hołdujących zasadom slow life. To próba przekonania ludzi do podejmowania świadomych decyzji: zamawiania wyrobów „w warsztacie obok” oraz wyzwolenia dobrosąsiedzkiej energii w przestrzeni społecznej. Czas stanowi kluczowy aspekt realizacji przedsięwzięcia: aby wykreować popyt na tego rodzaju produkty, potrzeba wielowątkowej kampanii informacyjnej i całego procesu budowania potrzeb otaczania się pięknymi przedmiotami, rzeczami z tradycją.

PRZYPADEK 3: Agnieszka Fornalewska
Historia współpracy: Po kilkunastu latach edukacji i pracy w Wielkiej Brytanii Agnieszka Fornalewska w 2005 roku powróciła do Polski, by zajmować się wystrojem wnętrz. Pierwsze doświadczenia w kraju ukazały projektantce niszę w raczkującej wówczas strefie designu. Jeszcze niedawno rodzimy rynek nie oferował potencjalnemu odbiorcy praktycznie żadnych możliwości wyboru – mimo dużej liczby młodych projektantów walczących o przeżycie i możliwość zaistnienia panował monopol dużych firm (Ikea). Firmy/fabryki zajmujące się produkcją mebli i innych wielofunkcyjnych obiektów wykazywały kompletny brak zainteresowania współpracą z młodymi projektantami prezentującymi niekonwencjonalne rozwiązania. Prawdopodobnie obawiały się one dużego ryzyka, również finansowego. Fornalewska postanowiła działać zatem na własną rękę i otworzyć pracownię ceramiki, a także znaleźć producenta, który mógłby zainwestować swój czas w przygotowanie jej prac. Wiedziała, że na nowe, funkcjonalne i estetyczne propozycje jest zapotrzebowanie w społeczeństwie i z dużym prawdopodobieństwem znalazłyby one odbiorców. Starając się znaleźć podatny grunt dla swych pomysłów, projektantka przebyła długą drogę i wykonała kolosalną pracę, zderzając się z masą stereotypów dotyczących m.in. opłacalności produkcji.

PRZYPADEK 4: Ústredie ľudovej umeleckej výroby (Słowacja – http://www.uluv.sk)
Historia współpracy: Centrum zajmuje się promocją, ochroną, dokumentowaniem i wspieraniem rozwoju słowackiej sztuki ludowej, działa od 1945 roku w następujących obszarach:
– Profesjonalna opieka nad najbardziej utalentowanymi/obiecującymi rzemieślnikami: konsultacje i wsparcie supervisora w dotarciu do szerokiego grona odbiorców. Supervisorzy zajmują się również „łowiectwem” – wyszukiwaniem najbardziej perspektywicznych osób, które prezentują swoje projekty, szczególnie podczas festiwali sztuki ludowej. Zanim jednak rozpocznie się współpraca Centrum z nowym rzemieślnikiem, zbiera się specjalne komisja, która ocenia dotychczasową twórczość kandydata pod kątem ustalonych standardów. Zaakceptowany rzemieślnik/jego produkty otrzymują specjalny znak – brand ÚĽUV.
– Internetowa encyklopedia tradycyjnego rzemiosła: materiałów, technik przygotowania oraz baza producentów, dzięki której zainteresowane strony mogą zaczerpnąć informacje o potencjalnych współpracownikach.
– Działalność wydawnicza: magazyn „Rzemiosło, Sztuka, Design”, skierowany do szerokiego grona osób zainteresowanych tematyką sztuki ludowej i współczesnym wzornictwem. Każdy numer ma odrębny temat; w tym roku były to: drewno, skóra oraz specyficzny słowacki niebieski wzór używany na tkaninach. Oprócz magazynu, Centrum wydaje również książki prezentujące historię mistrzów danego rzemiosła, instrukcje wykonania konkretnego produktu.
– Specjalne propozycje dla dzieci, cieszące się bardzo dużym zainteresowaniem – gry, piosenki, warsztaty (np. tkania na krosnach, garncarstwa) – popularyzujące temat pośród najmłodszych odbiorców.
– Działalność wystawiennicza: ÚĽUV prowadzi dwie galerie, jedną poświęconą staremu, tradycyjnemu rzemiosłu, drugą – współczesnemu projektowaniu profesjonalistów, amatorów i studentów (ÚĽUV współpracuje również z uczelniami wyższymi i szkołami średnimi).
– Festiwal tradycyjnego rzemiosła organizowany od 1990 roku. Każdego roku licznie zgromadzona publiczność (w tym turyści) podziwia wytwory słowackiej sztuki ludowej. Organizowany jest międzynarodowy konkurs „Rings in Water” oraz przyznawany tytuł Mistrza Sztuki Ludowej.

KOMENTARZE I REKOMENDACJE:
1. Globalne tendencje wskazują na pewien powrót i zwiększenie atrakcyjności kultury ludowej i jej wykorzystywania w różnych kontekstach; również produkcji etnodizajnu. Tymczasem w Polsce ludzie w dalszym ciągu wstydzą się swojego chłopskiego pochodzenia (wzbudza pejoratywne skojarzenia). Powrót do tradycji rozpoczął się od kuchni regionalnych, dużą pracę wykonały w tym zakresie Lokalne Grupy Działania.
2. Typowo polskim problemem jest brak kompleksowego spojrzenia na budowanie świadomości społecznej dotyczącej roli i znaczenia designu w przestrzeni publicznej i prywatnej. Pojawiły się pierwsze wydarzenia promujące najnowsze osiągnięcia w tej branży: są to w większości niewielkie imprezy finansowane głównie przez samorządy lokalne w konkursach grantowych dla organizacji pozarządowych. Brakuje natomiast podejścia systemowego, spójnej koncepcji włączającej wszystkich aktorów potencjalnie zainteresowanych udziałem w rynku designu.
3. Projektanci mają jednak pewne możliwości działania i autopromocji. Boom technologiczny polepszył dostęp do informacji i rozszerzył listę sposobów nawiązywania kontaktów (m.in. o portale społecznościowe, np. behance.net). Powstała również specjalizacja design manager, która może w przyszłości pełnić funkcję pośrednika pomiędzy projektantem a producentem.
4. Pewien opór przed współpracą w środowisku cechuje nie tylko producentów, którzy zostali w pewnym sensie rozpieszczeni przez łatwe i dochodowe zamówienia. Projektanci bardzo często nie chcą dostrzegać utylitarnej (funkcjonalnej) roli swoich koncepcji, myśląc o sobie jako o artystycznej elicie, której dzieła powinny być bezkrytycznie akceptowane. Wzajemny szacunek, znalezienie wspólnego języka pomiędzy designerem a producentem to droga do zrozumienia, że wdrożenie innowacyjnego produktu nie zaprzepaści osiągnięć firmy, a wręcz przeciwnie – umocni ją na rynku. Ten element jest absolutnie kluczowy dla uruchomienia współpracy. Wymaga to wykraczającej poza konkretną branżę wiedzy i szerokiej perspektywy, uwzględniającej interesy wszystkich osób zainteresowanych uczestnictwem w procesie współpracy.
5. Względy ekonomiczne (zamożność klientów oraz ich miejsce zamieszkania) są jednym z czynników, które wpływają na niewielkie zainteresowanie produktami designerskimi. Budzenie i budowanie świadomości konsumentów zmanipulowanych wszechobecną reklamą i agresywnym marketingiem decydują o popycie na produkty kreatywne.
6. Przewaga konkurencyjna lokalnych projektantów i producentów (w porównaniu do zdecydowanie tańszych – np. azjatyckich) tkwi w uproszczonej logistyce, możliwości stworzenia różnorodnej oferty oraz jakości przygotowywanych produktów.
7. Możliwe formy wsparcia początkujących projektantów mogłyby być koordynowane przez jedną instytucję, zajmującą się m.in. różnorodnymi formami sieciowania, pośredniczeniem w „kojarzeniu par” (z producentem), budowaniem oferty edukacyjnej, m.in. staży w firmach prywatnych. Dość mocno zakwestionowana została tutaj działalność Instytutu Wzornictwa Przemysłowego.
8. Modę na design kreować powinna edukacja na każdym poziomie (przede wszystkim w szkołach ogólnokształcących). Niestety Ministerstwo Edukacji nie jest zainteresowane rozwijaniem systemowego podejścia i umieszczenia w szkolnym sylabusie elementów tradycji ludowej i wzornictwa.
9. Wesprzeć modę na design może również wkład finansowy/inwestycje. „Nowe rozdanie” funduszy unijnych oznacza finansowanie materiałów promocyjnych, które ze względu na niską cenę i stosunkowo łatwą dostępność zamawiane są krajach azjatyckich. W efekcie kolosalne jak na polski rynek pieniądze trafiają do tanich dostawców produktów miernej jakości. Gdyby 1% z planowanych 300 mld złotych przeznaczyć na materiały promocyjne produkowane w Polsce z wykorzystaniem wzornictwa ludowego (nawet na poziomie zapisów w konkretnych konkursach), cały rynek etnodizajnu otrzymałby możliwość wykorzystania 3 mld złotych.
10. Obecność produktów designerskich w przestrzeni miejskiej (sklepy, showroomy) byłaby dodatkowym wsparciem, zarówno dla projektantów, jak i ich potencjalnych klientów. Wysokie wymagania klientów zmusiłyby również producentów do zweryfikowania swojej oferty i dywersyfikacji produktów.